SZALI JEŹDZICY GRAND TOUR

szaleni kierowcy wielkiej wycieczki

Matteo dzieli się z nami kilkoma chwilami z GRAND TOUR de FRANCECORTA, który odbył się 23 czerwca ubiegłego roku, 1,900 m, 5 stopni i dużo deszczu! Idealne składniki dla jeszcze większej adrenaliny WRAŻENIA z jazdy na PEŁNYM gazie!!!!
Super wyposażona Vanda z m.in bgm silnik, który pcha jak pociąg, plus bgm Zawieszenie i hamulce, dzięki którym trzymamy się podłoża.

artykuł znajdziesz także tutaj!

PIĄTEK 22 CZERWCA

Gotowy do wyjścia! „Vanda” (moja Vespa PX) jest jeszcze piękniejsza, gdy jest obciążona bagażami! Miejsce docelowe? Wielka wycieczka po „Franciacorcie”!
Przyznam, że przed wyjazdem panuje lekka ekscytacja, czeka mnie wiele kilometrów, wyjeżdżam sam (może się starzeję, bo siwy włos na brodzie zwraca moją uwagę?); Jednak jak zawsze, gdy tylko odpalę silnik i usłyszę miarowy warkot dwusuwu, któremu towarzyszy kłębek dymu… adrenalina wzrasta wraz z chęcią przejechania kilometrów!

Franciacorta to pagórkowaty obszar w północnych Włoszech, od którego pochodzi nazwa typowego białego wina musującego… Dokładnie to czeka na nas we Franciacorta, wzgórza, degustacje wina i piękna sceneria otaczająca ten obszar, tj. jeziora i góry!
Późnym popołudniem dotarłem do celu, pięknego Bed and Breakfast otoczonego zielenią, ogromnego odnowionego domu wiejskiego, który wita mnie, „Vandę” i moich pierwszych przyjaciół, którzy przybyli na jutrzejszą wycieczkę! Wieczór w miasteczku prowadzonym przez Nicolę (aka Gino, miejscowy) szybko mija, która zabiera nas do pięknego pubu z dobrym zimnym piwem i mnóstwem nocnego życia! Zbliża się burza, ale jutro zapowiada się słońce!

SOBOTA 22

9:XNUMX, zaplanowane spotkanie w kawiarni na śniadaniu, rozdaj gadżety i wyjdź! Jak miło znów spotkać tak wielu przyjaciół, znów zobaczyć Valtera, kierowcę Vespy, który „uratował” mnie, gdy utknąłem podczas zimowej podróży, i W KOŃCU spotkać kilku zwolenników mój kanał na Youtube (Vespa Crazy Riders) jak wielcy Massimo i Stefano!
Kawa i rogaliki do tankowania, pełne baki, ryczące Vespy i w drogę! Dziękujemy Giuseppe i Deborah, którzy zaimponowali nam, uczestnicząc w wystawie Vespa GL z 1964 r. (Gran Lusso)... Oprócz tego, że ich Vespa skończyła 60 lat, jest ona wyjątkowa, ponieważ, jak Giuseppe potwierdza wieloma czarno-białymi starymi zdjęciami, przez lata brał udział w wielu konkursach, osiodłany przez ojców i wujków Giuseppe! Wycieczka po Sycylii, Gymkhanas, wyścigi na regularność, bardzo zacny rodowód, który dzisiaj zaszczycił nas tą cudowną niespodzianką!

Zaczynamy natychmiast od wymarzonych widoków, zamykam grupę i widok tych pięknych Vesp tańczących lekko między zakrętami, zanurzonych w zieleni winnic, a czasem w wąskich przejściach starożytnych murów gospodarstw wiejskich i zamków, bardzo mnie podnieca!
Jednak największą radość sprawia mi dziecko, z balkonu swojego domu obserwuje nas wszystkich przechodzących, ma 7/8 lat, wznosi ręce do nieba i spontanicznie krzyczy „YEEEEEEH!!!”
To jest Vespa, po prostu to uwielbiasz! Jest piękny, miły, po prostu trafia do serca dziecka, które nie wie co to jest, ale wystarczy na niego spojrzeć, aby jego uroczy kształt przekazał radość i emocje, jakie odczuwają miłośnicy Vesp, gdy wspólnie na nich jeżdżą!
Jest gorąco, słońce wysoko, a my jesteśmy nawet trochę spragnieni! W samą porę, aby dotrzeć do piwnicy „Mirabella Franciacorta”, gdzie po wizycie rozpoczynającej się od winnic aż do historycznych piwnic, degustujemy różne rodzaje tego świeżego wina musującego, prowadzone przez naszą doświadczoną i przyjazną przewodniczkę Chiarę.

Wracamy do siodła! Teraz będzie poważnie! Pokonujemy piękne zakręty, szerokie i okrągłe, na gładkiej nawierzchni drogi, która wspina się w górę, a następnie ponownie opada i otwiera widok na błękitne jezioro Iseo!
Piknik z widokiem na jezioro był tym, czego potrzebowaliśmy, w tym kanapkami, serami, tradycyjnym ukraińskim przyprawionym mięsem przyniesionym przez Yaro i Oksanę, ciastem Stefano i kawą, którą przygotowuję wyłącznie w ekspresie! Teraz wielkie przejście! Ponad 100 km zakrętów poprowadzi nas przez wzgórza oddzielające jezioro Iseo od jeziora Idro. Wjeżdżamy prosto w góry, do lasu, na nieco dziki teren z drogą, która zaczyna się bardzo kręto. Kieruję się pięknym białym PX Riccardo „bez kierunkowskazów”, który jest jeszcze przyjemniejszy dla oka. W połowie drogi spotykamy kilku holenderskich kierowców Vespa na trasie Rally 200 (wersja przeznaczona na rynek północnoeuropejski, z pewnymi różnicami, takimi jak zamknięte wloty powietrza).
Następnie droga się otwiera, staje się szybka, gładka i bardziej relaksująca, tak jak powinna być pod wieczór, kiedy zmęczenie wzrasta i o zachodzie słońca mijamy jezioro Idro. Przy zielonym i cichym brzegu czeka na nas przyjemny hotel…

Spacer na pogawędkę i chwilę relaksu, potem kolacja z doskonałym pstrągiem jeziornym i quiz Vespathemed, w którym można wygrać kilka litrów oleju BGM Pro Race Oil oferowanego z tej okazji przez ScooterCenter!

NIEDZIELA 23

Dziś wisienką na torcie wycieczki jest przełęcz Crocedomini z wysokością 1,892 m n.p.m., ale pada deszcz. Mocno pada.
Widzę trochę zmartwionych spojrzeń, słusznie… ale wiesz, kiedy widzę trudne warunki pogodowe, ekscytuję się jeszcze bardziej i wiem, że pominięcie najpiękniejszej części wycieczki pozostawiłoby nas niezadowoleniem.
Uważnie oceniamy pogodę i uważnie patrzymy na góry w kierunku, w którym powinniśmy iść… „Da się zrobić” mówię sobie, będzie padać, ale jest to wykonalne. Biorąc pod uwagę wysokość, jedynym problemem mogą być zimne dłonie, więc „poprośmy hotel o lateksowe rękawiczki” dla dodatkowej ochrony!

Rozpoczyna się wspinaczka na przełęcz Crocedomini! Pada deszcz, krajobraz jest naprawdę wciągający, droga jest bardzo piękna, ale też bardzo stroma, dużo pada, ale jesteśmy szczęśliwi!
To nasze wyzwanie w obliczu wspinaczki, nie poddajemy się! Z każdym przebytym kilometrem wiem, że jest nam wszystkim trochę zimniej, że woda zaczyna dostawać się do jakiegoś zakamarka naszych ubrań, że widoczność zza przyłbicy spada, ale Szaleni Jeźdźcy nie oddają ani metra, na Wręcz przeciwnie, pchają mocno i nawet Vespa pchają energicznie!
Zatrzymuję się, żeby zrobić kilka zdjęć, a potem mogę „wykorzystać” nagromadzone opóźnienie i dać FULLGAS Vandzie, która z tjednostka termiczna bgm PRO, wściekle wspina się na wszystkie biegi, co za przyjemność! Widzę, że nawet pozostali jeźdźcy są zaskoczeni, słysząc jego śpiew!

To, co mnie zadziwia w tej przełęczy, to to, że w miarę wspinania się na większą wysokość roślinność pozostaje gęsta i zielona; lasy, sosny, zapach wiecznie zielonej i wilgotnej gleby, gdy nagle się otwiera, spłaszcza i tu jest nasze schronienie! Szarża Massimiliano, który raduje się w siodle z ręką w górze, daje mi miarę tego, czego właśnie dokonaliśmy! Jest lato, ale jest 5 stopni, jest bardzo mokro i zimno, ale wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci! Także dlatego, że w końcu jesteśmy w schronisku, gdzie korzystamy z kuchenki, różnych gorących herbat i świetnych kanapek!! To było potrzebne!!!

To jeszcze nie koniec! Ruszamy naładowani, ale zjazd jest chyba jeszcze trudniejszy, aby utrzymać Vespy pod kontrolą na zakrętach, a podczas hamowania w dół mój PX jedzie jak po torze, dojeżdżamy na równinę i… dwa przebicia dla Massimiliano i Gino, prawie w tym samym czasie! Pierwszy stopniowy daje Massimiliano możliwość bezpiecznego zatrzymania się, drugi natomiast jest gwałtowny, niebezpieczny, zakończony poślizgiem, na szczęście opanowanym przez błyskawiczny refleks i szczyptę szczęścia. Powód? Loki metalu na asfalcie. Tubeless to Twój sposób! Tak, wszyscy musimy przejść na Tubeless, nie możemy już tak ryzykować (mówię to sobie).

Ostatnie sugestywne kilometry znajdują się ponownie nad jeziorem Iseo, na drugim brzegu. Klif z widokiem na jezioro, ciągła serpentyna między szarymi skałami a błękitną wodą, prawie brak ruchu i dźwięk silnika Roberto (PX 125, wcale nie oryginalny) odbijający się echem po ścianach… wow!

Jesteśmy na końcu wycieczki, ostatnia gorąca herbata z ogromną nadziewaną brioszką towarzyszy nam w pożegnaniu i przygotowuje na powrót! Miło było, razem, na Vespie! Prawdziwy zastrzyk „VESPISMO”, który odmłodzi Cię (i nie będzie już siwych włosów na brodzie).

Z „Spilungonami” (Dani i Barbarą) oraz Romeo wracamy autostradą, gdzie Vanda pokonuje ostatnie 200 km w ekspresowym tempie. Ps Jeśli bilety autostradowe zamoczą się, utkną w czytniku, powodując kolejki przy punktach poboru opłat. Przepraszam kierowców jadących tego dnia tranzytem, ​​teraz już wiem!

Zostawiam Cię tak, z tym romantycznym zdjęciem Barbary podziwiającej kominy Brescii i z najpiękniejszym zdaniem, które mi powiedziałaś „Kiedy będzie następny?”